›› Strona główna ›› Kontakt ›› Archiwum

Trasa

Przebieg

km

czas

poziom

mapa

nr 41

Wieluń > Ruda > Przycłapy > Strugi > Łaszew > Bieniec Mały >
groby książęce > Toporów > Kamion > Bieniec Mały > Załęcze Wielkie > Bobrowniki > Działoszyn

60 km

10 h

średni

tak
392 Kb

Załęczański Park Krajobrazowy

W mojej domowej bibliotece obok słowników, powieści i książek tematycznych znajduje się już spora kolekcja przewodników turystycznych i map. Zastanawiając się nad kolejną wyprawą postanowiłem sięgnąć do tej niezastąpionej skarbnicy pomysłów. Odkurzając starsze pozycje natrafiłem na niepozorne ilustrowane wydanie z 1992 r. o prostym tytule "Załęczański Park Krajobrazowy". Gdzie to może być ? Z tyłu przewodnika załączono niewielką mapę poglądową. Wszystko stało się jasne, widzę Wieluń, Działoszyn i rzekę Wartę.
Załęczański Park Krajobrazowy położony jest w południowej części woj. łódzkiego, można by rzec między Wieluniem, Działoszynem i Krzepicami. Jego południowy fragment należy do Wyżyny Woźnicko-Wieluńskiej i podobnie jak na obszarze Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej spotkamy tutaj skałki wapienne i jaskinie. Ich okazałość może nie dorównuje tym z okolic Ogrodzieńca, Olsztyna i Ojcowa, jednakże to nie ma większego znaczenia bo magnesem przyciągającym w te okolice jest Warta, jej przełomy oraz piękny krajobraz. Są to elementy środowiska przyrodniczego na tyle cenne aby zachować je dla przyszłych pokoleń. Dlatego też 5 stycznia 1978 r. powołano do życia Park Krajobrazowy.
Wyżyna Woźnicko-Wieluńska stanowi ten sam fragment płyty jurajskiej, z której zbudowana jest Wyżyna Krakowsko-Częstochowska. Różnica polega na tym, że w rejonie Wielunia jest ona przykryta osadami zlodowacenia (gliny, piaski, żwiry) i tylko w niektórych miejscach ukazuje się na powierzchni. Widzimy zatem takie ostańce jak góra Zelce (246 m n.pm.), Buki (238 m n.p.m.), Krzemionki (228 m n.p.m.) i inne. Obecny krajobraz ZPK został ukształtowany w okresie polodowcowym, gdy ogromne masy lodu i wody ustępującego lodowca ścierały i zasypywały wcześniejsze formacje skalne. Lodowiec pozostawił tutaj głazy narzutowe, wzgórza morenowe, równiny piaszczyste czy pola sandrowe. Oczywiście zmiany w rzeźbie terenu dalej postępowały i postępują, a jego efektem jest powstanie starorzeczy, meandrów, dolin pobocznych i co najważniejsze przełomów rzecznych.
Przełom zwany też doliną przełomową jest to taki odcinek doliny, który posiada węższe dno oraz strome i wyższe zbocza niż te występujące na odcinkach sąsiednich. Warta w tym rejonie tworzy czterdziestokilometrowy łuk w kształcenie nieregularnej podkowy, której dolina składa się z trzech przełomów: działoszyńskiego, łuku załęczańskiego i krzeczowskiego.

Wieluń

Jak głosi legenda, na początku XIII w. książę wielkopolski Władysław Odonic podczas polowania w pobliskich lasach zabił wielkiego jelenia. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że nad zabitym zwierzęciem pojawił się kielich, a nad nim Baranek Boży z chorągiewką i krzyżem. Wydarzenie to książę odczytał jako znak od Boga i w miejscu cudownego widzenia postawił klasztor i osadził w nich augustianów. Powstałą w ten sposób miejscowość nazwał Jeleń, która z biegiem czasu przekształciła się w Wieleń, a następnie w Wieluń.
Symboliczną datą powstania miasta przyjmuje się 1283 r., kiedy to pojawiają się pierwsze wzmianki pisane o Wieluniu. Miasto w swych dziejach przechodziło lata świetności i stagnacji, jednakże najtragiczniejszą chwilą o której trzeba wspomnieć stał się 1 września 1939 r. Wtedy to o 4:40 nad miasto nadleciały pierwsze niemieckie bombowce, które niszczą 75% miasta i 90% śródmieścia w tym szpital Wszystkich Świętych, trzynastowieczny kościół farny czy synagogę. Tak zaczęła się II wojna światowa.
Miasto wyzwala 19 stycznia 1945 r. armia I Frontu Ukraińskiego i następuje jego powolna odbudowa, która przyspiesza w latach 60-tych XX w.
Zwiedzanie miasta rozpoczynam na placu Legionów gdzie przy strugach miejskiej fontanny nabieram sił jedząc śniadanie. Poranne słońce nabiera blasku, zaczynam więc kręcić się uliczkami tu i ówdzie raz na rowerze, raz pieszo. Mnie osobiście zachwyciły pozostałości po murach obronnych i w wyobraźni widziałem je w pełnej okazałości. Wyrazu starówce bez wątpienia dodaje także zabudowa w postaci budynku urzędu miasta, kościołów, domów mieszkalnych, ale również układ ulic. Ładne i zadbane parki sprzyjają spacerom gdzie w cieniu rozłożystych drzew można na chwilę odsapnąć od ulicznego zgiełku.
Mieszkańcy nie zapominając o swojej historii i jej bohaterach ustawili pomnik rotmistrzowi kawalerii Wojska Polskiego Witoldowi Pileckiemu. Upamiętnione zostało również miejsce zniszczonego przez Niemców najstarszego wieluńskiego kościoła p.w. św. Michała Archanioła oraz sam fakt zbombardowania miasta 1 września 1939 r.

Nasza piękna Warta

Opuszczam Wieluń z pewną refleksją i drogą wojewódzką udaję się w kierunku miejscowości Ruda. Po drodze spotyka mnie miła niespodzianka w postaci ciągu pieszo-rowerowego biegnącego wzdłuż ruchliwej drogi.
Ruda była jedną z najstarszych kasztelanii polskich, po raz pierwszy wspomniana w kronice Galla Anonima w 1106 r., a następnie w Bulli Gnieźnieńskiej w 1136 r. Znajduje się tutaj jeden z najstarszych na Ziemi Wieluńskiej kościół p.w. św. Wojciecha wzniesiony w stylu romańskim ok. 1142 r. Natomiast w pobliskim Widoradzu ok. 2 km na północ od Rudy znajdziemy grodzisko będące pozostałością po wczesnośredniowiecznej osadzie.
Zostawiam rower przy kościele i wchodzę do środka ciekawy wnętrza zabytkowej architektury sakralnej.
Ruszam w dalszą drogę. Mijam most kolejowy i zaraz za nim skręcam w prawo w kierunku wsi Mierzyce. Po niedługiej chwili droga wpada w las i w cieniu świerków i sosen dojeżdżam do wioski Przycłapy. Tutaj postanawiam zboczyć z asfaltowej drogi i wjechać głębiej do lasu. Pomocny w podróży staje się czerwony szlak pieszy, który doprowadza mnie do wsi Łaszew. W okolicy słynie ona z zabytkowego kościoła drewnianego p.w. św. Jana Chrzciciela z II poł. XVI w. Oczywiście nie omieszkam wejść do środka i zwiedzić kolejny zabytek sakralny stojący na trasie wycieczki.
Następną wioską którą mijam jest Łaszew Rządowy. Na jej końcu znajduje się charakterystyczny rozjazd, który staje się punktem odniesienia w dalszym planowaniu przejazdu. Jego prawa strona schodzi w dół w kierunku wsi Bieniec. Ja wybieram lewy rozjazd i jadąc wzdłuż Warty docieram do bardzo ciekawego miejsca. Są nimi "kurhany książęce" z ok. 180 r. n.e. Na podstawie prowadzonych w tym rejonie badań archeologicznych można powiedzieć, że w okresie rzymskim na terenach tych mieszkali ludzie zajmujący się wytopem żelaza, rolnictwem, łowiectwem i rybołówstwem. Według ich wierzeń i tradycji miejscowi władcy po śmierci byli paleni na stosie, a ich prochy wraz z darami grobowymi były składane w tego typu mogiłach. Te pozostałości po dawnym osadnictwie potwierdzają fakt, że przed wieloma wiekami nasza polska ziemia była doskonałym miejscem do zamieszkania.
Atrakcji ciąg dalszy tym razem na polu rekreacji i wypoczynku znajdziemy nad samą Wartą między wsią Toporów i Kamion. Wjeżdżam na dość długi betonowo-drewniany most i moim oczom ukazuje się przepiękny odcinek rzeki, z mnóstwem małych wysepek, piaszczystym dnem i brodzącymi w płyciźnie dziećmi. Dorośli nie są gorsi, oddają się bez reszty kajakowym przyjemnościom i biwakowaniem na brzegu. Nie sposób nie zatrzymać się na chwilę i odpocząć po tylu trudach dzisiejszej wycieczki. Po zasłużonym odpoczynku można na moment zahaczyć o wieś Kamion i zobaczyć drewnianą kapliczkę. Warto wspomnieć, że obecnie licząca ok. 200 osób wioska w 1462 r. otrzymała prawa miejskie, które utraciła w XVII w. Na początku należała do dóbr królewskich, a następnie przeszła na własność arcybiskupa gnieźnieńskiego.
Wracam do mojego charakterystycznego punktu odniesienia na rozjeździe i tym razem wybieram prawą stronę drogi biegnącą w dół. Trasa prowadzi mniej więcej wzdłuż rzeki wśród pól i zabudowań wiejskich. Na tym odcinku Warta tworzy tzw. Łuk Załęczański i w okolicach Kępowizny zmienia bieg o 180 stopni. Zjeżdżam z asfaltowej drogi i leśną ścieżką docieram do dzikiej plaży pełnej turystów. Z wyższych brzegów można obserwować nurt rzeczny, który w niektórych miejscach staje się dość wartki.
Aby dojechać do Załęcza Wielkiego muszę wpierw wydostać się z lasu. Nie jest to prosta sprawa gdyż biegnące tędy drogi leśne są pełne piasku i zmuszony jestem iść na piechotę. W samym Załęczu stanąłem przed dylematem czy wybrać się w dalszą trasę drogą asfaltową czy jechać czerwonym szlakiem pieszym wzdłuż rzeki. Wybrałem drugą opcję jak się okazało później dość skomplikowaną. Czerwony szlak gdzieś po drodze przepadł więc zdając się na orientację w terenie byłem zdany na siebie. Takie podróżowanie wymaga wiele spokoju i ciągłej analizy topograficznej. Posiadana przeze mnie mapa w skali 1:125 000 nie wiele pomagała i na każdym skrzyżowaniu trzeba było dobrze przeanalizować sytuację. Bywało tak, że musiałem zawracać z wybranej drogi gdyż kończyła się nagle w polu lub w czyimś gospodarstwie. Na szczęście po wielu trudach udało mi się dotrzeć do Bobrownik położonych po północnej stronie Warty. Z powodu brakującego czasu nie odwiedziłem pobliskich jaskiń, których zwiedzanie przełożyłem na inny wyjazd.
W Bobrownikach wróciłem na upragniony asfalt, który doprowadził mnie do końcowego etapu podróży - Działoszyna. Również i ta droga biegnie wzdłuż rzeki dając możliwości podziwiania starorzeczy czyli byłych odcinków koryta rzecznego. Z kolei po drugiej stronie drogi w zaroślach między drzewami można dostrzec stare wapienniki służące niegdyś do wypalania wapna.
Prezentację wycieczki po Załęczańskim Parku Krajobrazowym chciałbym zakończyć krótką legendą o powstaniu Działoszyna. Powstanie osady a następnie miasta podobnie jak w przypadku Wielunia łączona jest z myśliwską legendą. W XIII w. kaliski książę Bolesław Pobożny wybrał się na polowanie w tutejszy bór. Przez pół dnia upolować nic nie zdołał i na dodatek straszliwa burza się rozpętała. Było za późno by wrócić do obozowiska dlatego myśliwi zbili się w gromadę i postanowili wspólnie przeczekać nawałnicę. Przestraszony wizją rychłej śmierci książę przysiągł - jeśli przeżyje - wybudować w tym miejscu gród. Po tych słowach burza nagle ucichła. Książę słowa dotrzymał, wzniósł osadę której namiestnikiem mianował wielkiego łowczego, zwanego Działoszem.

Gdzie warto jeszcze zajrzeć:
- Portal Gminy Wieluń
- Serwis informacyjny miasta Działoszyn
- Garść informacji o Załęczańskim Parku Krajobrazowym
    więcej zdjęć w fotogalerii


W drodze do Rudy. Kościół w Rudzie.


Leśne i wiejskie dróżki między Przycłapami a Łaszewem.


Drewniany kościół p.w. św. Jana Chrzciciela w Łaszewie.


Charakterystyczny rozjazd w Łaszewie Rządowym i widok z drogi na Wartę.


Kurhan książęcy.


Warta pomiędzy Toporowem a Kamionem.


Byłe miasto Kamion z kapliczką przy rynku-placu.


Okolice Załęcza Wielkiego.


Plaża nad Wartą.


Leśne safari.


Tuż przed Działoszynem widać starorzecza Warty oraz wapienniki.



/do góry/

Copyright © 2005-2012 trasyrowerowe.pl