›› Strona główna ›› Kontakt ›› Archiwum

Trasa

Przebieg

km

czas

poziom

mapa

nr 5A

Tarnowskie Góry > Zbrosławice > Pyskowice > Ujazd > Zalesie Śląskie > Leśnica > Góra Św. Anny > Zdzieszowice > przeprawa promem przez Odrę > Poboroszów > Większyce > Kędzierzyn Koźle > Ujazd > Pyskowice > Zbrosławice > Tarnowskie Góry

145 km

10 h

trudny

tak
1,17 Mb

Góra Św. Anny

Dość trudna trasa o długości około 60 km w jedną stronę. Prowadzi asfaltowymi drogami, momentami o dużym natężeniu ruchu. Szczególnie należy uważać na odcinku Karchowice - Pyskowice, gdyż będziemy jechać drogą krajową nr 94. I choć z Pyskowic do Kędzierzyna Koźla również pojedziemy krajówką (nr 40) to jednak ruch na niej nie jest już tak duży.
    Tuż za wioską Niewiesze a przed Łanami przecinać będziemy autostradę A4.
    Dalsza droga jest bardzo przyjemna. Oprócz leśno-polnego krajobrazu można podziwiać lokalną zabudowę i siedzące w gniazdach bociany. Mijać będziemy ładne miasteczko Ujazd, w którym na rynku warto zrobić sobie odpoczynek. Niedaleko rynku tuż obok remizy strażackiej znajdują się ruiny zamku biskupów wrocławskich. Resztki budowli leżą na gruncie prywatnym i są ogrodzone płotem. Dzięki uprzejmości gospodarza mogłem z bliska sfotografować to miejsce. Kilka informacji o zamku można przeczytać tutaj. Tuż przed Górą Św. Anny jest śliczna miejscowość Leśnica, a przed nią wioska Lichynia z piękną kapliczką. Coś jest w niej urzekającego ale co..., po prostu podoba mi się.
    Dojeżdżając do Góry Św. Anny już przed miejscowością Zalesie Śląskie będziemy widzieli Górę Chełm, a na jej szczycie zakon. Podjazd na szczyt nie należy do łatwych. Umilić go może garść rosnących przy drodze czereśni. Drzewa są własnością prywatną więc zrywanie ich jest zwyczajną kradzieżą :p.
    Od strony Leśnicy mamy dwie możliwości wjazdu na szczyt. Pierwszy asfaltową drogą obok muzeum Powstań Śląskich, drugi przez park, obok kapliczek. Częściej wybieram jazdę asfaltem ze względu na komary w parku oraz piękny krajobraz jaki widać z drogi.
    Co można zobaczyć na Górze Św. Anny? Przede wszystkim budynek zakonu, Rajski Ogród, piękny park, mnóstwo kapliczek, piękną Grotę Lurdzką, ołtarz Jana Pawła II i Jego pomnik, pomnik Powstańców Śląskich, Rezerwat Geologiczny "Góra Św. Anny", amfiteatr i piękno przyrody. Osobiście moje coroczne wyprawy rowerowe na Górę Św. Anny wiążą się z modlitwą.

"Niezwykłym i radosnym dniem (...) był dzień, w którym zawitał do nas Papież Jan Paweł II. Dokładnie 21 czerwca 1983 roku, w piękny wtorkowy dzień czekały na niego tysiące ludzi, czekali na niego całą poprzednią noc. Takiego zgromadzenia wiernych wioska wcześniej nie przeżyła. Ludzie gromadzili się na błoniach, które są pochylone w kierunku Poręby. Na tych polach, gdzie zgromadziło się tyle ludzi, stał ołtarz przypominający niektórym łodzio-barkę. Konstrukcja ta sięgała na wysokość 22 metrów. Reszty uroku tej pięknej budowli dodawała otaczająca przyroda."
Powyższy cytat rozpoczyna opowieść o wizycie Ojca Świętego na Górze Świętej Anny.


    Do Tarnowskich Gór można wrócić na wiele sposobów. Ja chciałbym przedstawić dwa najciekawsze warianty. Pierwszy przez Czarnosin opisany w trasie nr 5 i drugi przez Zdzieszowice i Kędzierzyn-Koźle. Zjeżdżamy do miasta Zdzieszowice. Ostatnio tą trasą jechałem po powodzi w 1997 r. Zerwany most uniemożliwił mi bezpośrednie dotarcie do Kędzierzyna Koźla, więc zdecydowałem się na przeprawę promem przez Odrę. W 1997 r. przeprawa była za darmo teraz (2007 r.) wnosi się niewielką opłatę rzędu 0,5 zł. Gdy znalazłem się na lewym brzegu Odry skierowałem się do głównej drogi Opole-Racibórz, którą dojechałem do Kędzierzyna Koźla.
    Po powodzi miasto wyglądało strasznie. Woda spowodowała duże zniszczenia: ulice i chodniki porozmywane, mury nasiąknięte wodą, przed domostwami leżały sterty powyciąganych mebli, odzieży i innych przedmiotów domowego użytku, które ucierpiały w czasie powodzi.
    Mając mapę postanowiłem trochę miasto pozwiedzać (od tego momentu zdjęcia i opis dot. wyprawy z maja 2007 r.). Wpierw chciałem zobaczyć ujście Kanału Gliwickiego do Odry. Udałem się do dzielnicy Kłodnica i tam wzdłuż prawego brzegu kanału dotarłem do celu. Okolica powiedzmy średnio interesująca wykorzystywana głównie przez wędkarzy i ludzi urządzających sobie piknik. Dotarcie do Odry w tym miejscu nie jest trudne. Widzie tam rozjechana droga gruntowa, na którą trzeba jednak uważać ze względu na rozrzucone odłamki szkła.
    Nasycony niecodziennym dla mnie widokiem pojechałem odwiedzić starówkę w Koźlu. Wjechałem na rynek, który owszem odnowiony ale trochę mnie rozczarował. Powiedzmy ot taki sobie - standardowy. To co mi się spodobało to fontanna, zegar słoneczny, zadbane ławki i ładnie urządzona zieleń. Wokoło rynku znajduje się mnóstwo budynków w opłakanym stanie i nie wiem czy jest to wynikiem powodzi z 1997 r. czy brakiem funduszy na ich odnowienie.
    Z kolei bardzo zaskoczyły mnie planty kozielskie. Stanowią one ładny zadbany historyczny park z przepływającą po środku niewielką rzeczką i ruinami fortyfikacji miejskich. Przejeżdża się przez niego urządzoną alejką parkową. Po drodze w cieniu ogromnych drzew można sobie usiąść na ławce i odpocząć. Naprawdę pięknie.
    Kolejnym etapem podróży była stara śluza "Koźle" leżąca niedaleko starówki. Akurat miałem szczęście (jeśli można tak powiedzieć) gdyż trafiłem na wylegującego się w cieniu faceta lubiącego wolny czas. Zagadnąłem. Opowiedział mi historię powodzi z 1997 r., o zabytkach miasta, o konkursie wędkarskim jaki odbył się kilka godzin temu i o wielu innych ciekawych rzeczach. Rozkładając mapę Kędzierzyna-Koźla poradził jak dojechać do miejsca gdzie Kanał Gliwicki przepływa nad Kłodnicą (syfon) i choć miałem o wiele prostszą koncepcje dotarcia do celu widać było jak gościu przejął się moim pytaniem. Odjeżdżając zapytał skąd jestem, więc jak mu odpowiedziałem złapał się za głowę i krzyknął ile to kilometrów ?!
    Wszystko było jasne ostatnim punktem jaki chciałem zwiedzić w Kędzierzynie-Koźlu był wcześniej wspomniany syfon. Lecz za nim się tam wybiorę zahaczę o Basztę Montalamberta, która widnieje na zdjęciu planu miasta jaki trzymam w ręku. Ruiny są ogrodzone. Znajduję dziurę w płocie i przedostaję się na dziedziniec. Robię szybko zdjęcie żeby nie wzbudzić zbyt dużej ciekawości imprezującej w środku młodzieży i jadę zobaczyć syfon. Miejsce gdzie Kłodnica płynie pod Kanałem Gliwickim jest często odwiedzane przez lokalną ludność. Wyobrażałem sobie, że będzie to bardziej sensacyjnie wyglądać a tu prawie nic nie widać stąd brak fotki.
    Trochę zniesmaczony skierowałem rower w kierunku odległej dzielnicy Sławięcice. Jedzie się ruchliwą drogą, która wiedzie w okolicy potężnego zakładu przemysłowego "Blachownia".
Po dotarciu do Sławięcic skręcamy w drugorzędną drogę wiodącą do Ujazdu, z którego znaną nam trasą wracamy do Tarnowskich Gór.

Gdzie warto jeszcze zajrzeć:
- Oficjalna strona miasta Pyskowice
- Oficjalna strona gminy Ujazd
- Strona informacyjna o Sławięcicach
- Strona informacyjna o Zalesiu Śląskim
- Oficjalna strona gminy Leśnica
- Galeria gminy Leśnica
- Sanktuarium Świętej Anny Samotrzeciej
- Oficjalna strona miasta Zdzieszowice
- Oficjalna strona miasta Kędzierzyn Koźle

    więcej zdjęć w fotogalerii

   
W drodze na Górę Świętej Anny

   
Ujazd

   

   
Kędzierzyn Koźle - Sławięcice

   
Leśnica

   
Przydrożne kapliczki w drodze na Górę Świętej Anny

   

   
Muzeum Powstań Śląskich

   

   
Góra Świętej Anny

   
Przeprawa promem przez Odrę

   

   
Kędzierzyn Koźle

/do góry/